Książka, po której robisz się głodny

9 września 2019

Przystawka i goście

Łukasz Modelski, autor audycji w Programie II Polskiego Radia, publikuje właśnie książkę o identycznym tytule jak program, który prowadził przez ponad siedem lat. Droga przez mąkę, czyli literatura dla kucharek to zbiór 50 rozmów, które przelał na papier, dodając do nich przepisy. Do audycji zapraszał różnych gości; przedstawicieli świata mediów, polityki, aktorów i dziennikarzy, publicystów i historyków. Każdy z nich zaprezentował fascynującą podróż kulinarną, do danego regionu, odnosząc się do konkretnego czasu historycznego czy świata książek lub kina. Publikacja, okraszona dodatkowo ilustracjami Zofii Różyckiej, to przepiękny i niezwykle cenny zbiór, zarówno dla fanów kulinariów, jak i pożeraczy ciekawostek.

Publikacja wysoce merytoryczna, utrzymana w gawędziarskim stylu, pozwala delektować się każdą jej stronicą. Rozmowy przeprowadzone przez Modelskiego są nad wyraz dobrze przygotowane, profesjonalne w każdym calu. To dziennikarstwo ważne, rzadko spotykane w tak oddanej i rzetelnej formie.Dzięki publikacji możemy zagłębić się w nieznane meandry świata literackiego w różnych kontekstach – kulturowym, światopoglądowym i geograficznym. Z każdą stroną będziemy mieć ochotę na więcej, a co ważne, każda z rozmów prowadzi do opracowanego specjalnie przepisu, który możemy wykonać sami. Nie wszystkie są wiernym odwzorowaniem z książek, kilka podlega dość luźnej interpretacji twórcy, niemniej jednak każdy znajdzie tu coś dla siebie.

 

Danie główne, alkohol i desery

Na śniadanie zaczynamy jajecznicą a’la James Bond, bo to jego ulubiona potrawa. Jeśli chcemy spędzić resztę dnia jak agent 007 to musimy jeszcze stworzyć sałatkę ziemniaczaną i rostbef (ale powinniśmy go jeść jak bohater, na zimno). Do posiłku wieczornego oczywiście martini. Wstrząśnięte, niezmieszane. A może szampan? Jeśli nie lubimy możemy go zamienić, jak Woland w „Mistrzu i Małgorzacie”, wtedy będziemy popijać koniak. Generalnie jeśli wybieramy się na bal u Szatana powinniśmy się zaopatrzyć wyłącznie w alkohol. Należy też uważać, by nie popełniać nietaktu podczas spożywania posiłku, bo skończymy jak wyśmiany Stanisław Wokulski z „Lalki”, który zaatakował rybę nożem i widelcem. Jakżeż to tak jadać sandacza! A może na zbliżające się święta spróbujecie czegoś nowego? Świątecznego puddingu, smażonego sera i ostryg, jak w „Klubie Pickwicka”? Pomysłów można by mnożyć, jednak by zainteresować się książką nie trzeba wymieniać wszystkich. Te, których nie zdradzamy niech pozostaną słodką tajemnicą, zwłaszcza, że to w większości desery i niekonwencjonalne dania główne.

Ślinka cieknie, prawda?